Blog

Skaftafellsjökul

by admin· Sierpień 15, 2019· in Blog, Krajobraz, wyprawy· 0 comments
Vatnajökull Największy europejski lodowiec i jego południowa część – Skaftafellsjökull. Widok na Skaftafellsjökull Zawsze tajemniczy i niedostępny. Zawsze podchodziłem do niego z respektem. Zawsze chciałem go dotknąć. Miejsce położone w okolicy centrum turystycznego i pola namiotowego w Skaftafell. Traktowane jest jako baza wypadowa na lodowiec, jaskinie lodową, wodospady Svartifoss, Hundafos i najwyższy szczyt na Islandii – Hvannadalshniukur. Pewnego lipcowego poranka postanowiłem spełnić marzenie i pójść w jego stronę. To był deszczowy i pochmurny dzień, który podkreślał tylko surowość lodowej masy. Podejście biegło ścieżką u podnóży stromej góry, od której co jakiś czas odpadały luźne skały. Bezszelestny i nagły zabójca. Dopiero po jakimś czasie zdałem sobie z tego sprawę. Ścieżka u podnóża zbocza Idąc, ścieżka stawała się coraz bardziej śliska i bardziej błotnista. Nie zauważałem uskoków lodu i skał, dochodzących do kilku metrów głębokości. Zdałem sobie sprawę z tego faktu, dopiero gdy wracałem. Szedłem w sumie około kilometra. Stanąłem przed ścianą lodowca, gdzie bez raków i asekuracji poruszanie było już zbyt niebezpieczne. Czoło lodowca, przed którym zawróciłem. Byłem tutaj zupełnie sam. Jako rozsądny i przestraszony człowiek odpuściłem. Uświadomiłem sobie, jak wielkie bryły lodu mnie otaczają i gdyby coś się stało mógłby mnie nikt długo nie znaleźć. Błotnista ścieżka wyglądały jak skała, […]
Read More
31.czerwiec.2019 Westfjordy moje ukochane. Pokonałem już tyle razy, że nie byłoby, o czym pisać, gdyby nie fakt, że wyczaiłem gniazdo Bielika. Wyjątkowego drapieżnika, który jest tu na tyle rzadki, że muszę do niego jeszcze wrócić. Najważniejsze. Wiem gdzie jest gniazdo! Intrygująca skała – Hvítserkur. Patrząc na skałę, wystającą samotnie z wody, od zachodu widać słonia, ale od południa ja zobaczyłem goryla. W czasie odpływy można zejść na plaże i dojść do jej podnóża. Było to nasze drugie podejście i znów niestety, skała nas nie urzekła. Stwierdziliśmy, że trzeciej szansy nie będzie. Jeden punkt miej na liście do zobaczenia. Adeyjarfoss – wodospad na skraju Interioru Adeyjarfoss – wodospad leży na skraju interioru na drodze F26 na rzece Skjálfandafljót. Moje marzenie. Zawsze myślałem, że jest dla mnie niedostępny. Okazało się, że jednak można dojechać tam Fiestą. Wprawdzie ostatnie 4 km to był już off-road, ale bez rzek. Pogoda była tak ładna, że byłem gotowy pójść tam nawet pieszo. Sam wodospad może nie najbardziej okazały, ale bardzo widowiskowy. Płynąc krótkim, lecz głębokim kanionem, wije się pomiędzy skałami. Rzeka wpadała szeroko do doliny, by 30 km dalej stworzyć Godafoss. Bazaltowe kolumny tworzą głębokie pionowe urwisko. Pogoda sprzyjała, więc wreszcie Dron Mavic mógł się wykazać. […]
Read More
Czasem plany są dobre na papierze, bo rzeczywistość płata figle… Silver Cloud -300 pasażerów. Odwiedził dość nietypowo wybrzeże Islandii. Radosny wyjazd. 19 czerwca. 2019. Jeszcze dwa dni i dni zaczną być krótsze. Postanowiłem skorzystać z pięknego, słonecznego, choć jak zwykle wietrznego dnia. Spakowałem namiot i sprzęt turystyczny z nastawieniem na dwie noce w namiocie. Panorama z drogi  tuż za Patreksfjörður. Pojechałem na Langanes drogą nr. 6204 za wodospadem Dynjandi. Droga wąska i mocno zniszczona, ale cisnę. Niestety po dwóch kilometrach drogę przegrodziła mi koparka. Operator stwierdził, że jest zbyt duży, a tu jest zbyt wąsko i nie ruszy się stąd do 12. Do 13 ma lunch, więc się przesunie na godzinę. Ja miałem w planach wrócić, ale nie w ciągu godziny. Zgrzyt. Na cały dzień mogę tam utknąć. Nie! Zawróciłem. 500 m n.p.m. górska , szutrowa droga, jakich wiele w okolicy Przy Dynjandi w ramach żalu zrobiłem parę ptaszków, rzadką w moim regionie Kamieniuszkę. Kolorowa kaczka, którą natura wyposażyła we wzór drugiej głowy. Podobno rzadziej jest wtedy atakowana, bo drapieżnik myśli „skoro mnie widzi, to mi ucieknie”, Edredony zazwyczaj wyluzowane, dziś podekscytowane, prowadzały się z młodymi, a i rybitwy jak zwykle sfrustrowane atakowały wszystko, co nietutejsze. Miały powody, tez opiekowały […]
Read More
Wtorek. 4 rano cisza brak ludzi. Tylko przyroda. To dobry czas, by odwiedzić mieszkające w okolicy ptaki. Rybitwa popielata Mewa śmieszka Odwiedziłem oddalone o 30 km miasto Bildudalur, gdzie spotkałem wielkie stado rozkrzyczanych mew popielatych, które dzieliły łąkę wraz z rycykami i mewami śmieszkami. Mewy już siedzą na jajkach, za to rycyki i rybitwy są w pełnej awanturze godowej. Rycyki wręcz walczą swymi długimi dziobami. Za to samce mewy co jakiś czas przylatują za jakimś przysmakiem, by skraść jej względy przez żołądek. Rybitwy do tego wykazują się agresja do intruzów. Co ciekawe tolerują większość ptaków, ale wielką gromadą przepędzają mewy blade, wydrzyki i Kruki. Spotkałem też świergotka, który jest wybitnym śpiewakiem, Kamuszka ryjącego jak dzik w glonach, stado krwawodziobów, płochliwego szlachara, i kulika. Stojącego dumnie na kamieniu. Świergotek łąkowy Szlachtary , chyba odpoczywały. Kamuszka i edredon był juz chyba zmęczony tym tłumem. Fajny relaks o poranku, serdecznie polecam.    
Read More
8 maja i 9 maja 2019 Kolejnego dnia, wcześnie rano, ruszyłem do doliny Svarfadhardalur. Do czatowni nad rzeką Svarfaðardalsa w malowniczej okolicy. Rzeka wiła się ty jak żmija zygzakiem, dając wspaniałe warunki do życia licznym ptakom.  Friðland Fuglana obok Húsabakki – pola namiotowego. Zrobiłem tu fajne zdjęcia rycyków, mewy śmieszki, świstuna, siewki rzecznej i wielu innych. Tu też po raz pierwszy uwieczniłem Perkoza rogatego i Krzyka. Nawiasem mówiąc, jest to świetna okolica do objechania jej rowerem. Krwawodziód / Common redshank, Krzyżówka / Anas platyrhynchos, Pardwa /Rock ptarmigan, Czernica / Tufted duck Formacje skalne nad jeziorem Mývatn Gorąca woda, która zasila basen i elektrownie. Przed południem pojechałem dalej, do Reykjahlið leżącym nad jeziorem Mývatn. Na ten region można zarezerwować sobie kilka dni. Osobiście uważam, że być na Islandii i nie odwiedzić tego miejsca to grzech. Miasto istnieje u podnóża wulkanu Hverfell i Krafla, ten pierwszy uważa się za wygasły. Drugi wciąż straszy. Wygasły Hverfell Hverfell góruje nad okolicą i stanowi atrakcję turystyczną. Jednak 2,5 tys. lat temu ukształtował okolicę, a jego krater ma ok. 1 km średnicy. Tuż obok na starym polu lawowym wyrósł las, który w połączeniu z oryginalnymi formacjami powulkanicznych skał, również stanowi część atrakcji miasta. To Dimmuborgir. Również tu […]
Read More
7 maja 2019. Kolejna planowana wyprawa w rzeczywistość się przekuła. Prognozy sprawdzonie – słońce w planach. Jak się potem okazało, pogodę na Islandii przewidują chyba wróżbici. Następnego dnia spadł śnieg Pojechałem do Dalviku i Reykjahlið. Plan był prosty – ptaki. Wodospad Efrifoss i Kolufoss w kanionie Kolugljúfur. Podróż zacząłem o Kolugljúfur Canyon. Wodospad rzadko odwiedzany, choć niewielki to tworzy bardzo fajną minanurę swoich wielkich braci. Długi kanion, głęboki na kilkadziesiąt metrów wije się długą, krętą nitką, dlatego wodospady można pięknie sfotografować jedynie z drona. Dojazd jest prosty, choć szutrowymi odcinkami. Od głównej Þjóðvegur trzeba zjechać na drogę 715. Zdjęcia tylko w cząstkach niestety, bo wiatr i strach nie pozwolił mi użyć drona. Trudno, jeszcze będzie okazja. Pojechałem dalej zobaczyć hydroelektrownie w dolinie nieopodal Blönduós. Przed Blönduós znów skręciłem z Þjóðvegur w prawo, w drogę 724, którą obok jeziora Svínavatn dojechałem do zapory i elektrowni wodnej blönduvirkjun. Można też skręcić z Þjóðvegur  za Blönduós, jest dużo lepiej, ale ja liczyłem na zdjęcia ptaków na jeziorze. Ptaków było mało, ale znalazłem oryginalny kościół. Niesamowite widoki z drogi 731 i F35, prowadzącej do elektrowni / Amazing views from the road 731 and F35 to Hydropower Station Blöndustöð Kanał doprowadzający wodę z turbin / […]
Read More
Hnúfubakur – Długopłetwalec oceaniczny, Humbak, Megaptera novaeangliae Stadne zwierzęta, które przeżyją mnie , mojego syna i pewnie jego syna też. No, chyba że jakiś tubylec z plemienia Innuitów go upoluje, albo za młodu padnie ofiarą orek. Podobno to najdłużej żyjący ssak na naszej planecie. Wielki jak autobus, ważący 30-40 ton może obawiać się tylko ludzi. Badania dowodzą ze wieloryby żyją nawet 200 lat. Wyróżniają  go charakterystyczne długie płetwy. Żywi się krylem i drobnymi skorupiakami, mając niemal wszystko  w nozdrzach. Pływa zrelaksowany, nie zważając na zagrożenia ludzkiego czynnika. W Norwegii rozstrzelano by takiego gościa we fiordzie, na Islandii obowiązuje zakaz połowu w wodach przybrzeżnych. Ostatnio jeden wynurzył mi się tuż przed moim aparatem, mimo że nie spodziewałem się gościa. wtedy powstał ten film, ot taki bonus  w pracy.
Read More