Fagradalsfjall

admin · 25 kwietnia, 2021 · Blog, Krajobraz, Video, wyprawy · 0 comments

Wulkany i inne żywioły

Islandia to kraina lodu i ognia.

Woda.
Woda, a raczej ocean jest nieprzewidywalny i złowieszczy. Najpierw ukołysze cię do snu, a potem da ci po mordzie.
Poszedłem zwiedzać wybrzeże a konkretnie położone na południowym zachodzie klify Brimketill lava rock pool.
Tego dnia fale były bardzo wysokie. Był tam jednak taras widokowy, więc trochę złowieszczo uwierzyłem, że mogę tam wejść. Zignorowałem zdrowy rozsądek. Powoli, obserwując fale, podchodziłem bliżej i bliżej, starając się wyczuć, jak daleko mogę dojść. Pogoda była bezwietrzna, świeciło fajne słonce, tylko mróz przypominał mi, że w marcu wciąż jest zima.
Tak więc zalała mnie fala jak stodoła, przemaczając do gaci i przy okazji niszcząc aparat, który zrobił ten film.
Ciężar wody zwalił mnie niemal z nóg i gdyby nie bajerka po poszedłbym z tą wodą w ocean. Potem ktoś mi uzmysłowił, że dobrze, że nie dostałem jakimś kamieniem.
To przecież taka siła, że bez trudu mogło mnie popsuć.
Po godzinie, gdy już się przebrałem, pojechałem do Grundaviku. Tego dnia, godzinę po fali odnotowano trzęsienia ziemi. 4,8 st.

Właśnie to trzęsienie najprawdopodobniej spowodowało te fale, które mnie zmoczyły.

ARVE Error: Mode: lazyload not available (ARVE Pro not active?), switching to normal mode





Trzęsienie ziemi
To uczucie  jak by mnie wiatr uderzył.  Zatrzymałem samochód, wyszedłem zobaczyć czy coś z autem się nie stało i… nogi się ugięły pode mną.  Zaskoczenie i przerażenie, to pierwsze co mnie ogarnęło. Wróciłem do samochodu, chciałem odjechać, ale, ciekawość nakazała m trochę poczekać i sprawdzić co się stanie. Kilka razy potrzęsły mną i samochodem lokalne trolle i bez większych konsekwencji pojechałem dalej. Po drodze z wiadomości dowiedziałem się o fakcie trzęsienia ziemi.
Po tygodniu wybuchł wulkan.

Wulkan
Nie byłym sobą, gdybym jako czołowy piechur w mieście nie zobaczyłbym wulkanu.
Kłopot polega na 400 km odległości od niego. Kaprysy pogody i czasowe zamknięcia dostępu do wulkanu.
Wreszcie się udało. Po 2 godzinach i 4 km marszu dotarliśmy. Strome i śliskie od lodu, śniegu i błota podejścia, kamienista zdradliwa trasa, to powody, dla których będę długo tę wycieczkę pamiętać.
Na górze ok. 250 m NPM odkryliśmy cztery niewielkie kratery, w tym jeden 12-godzinny. Niesamowita bestia, a to tylko mały wrzód w świecie wulkanów. I dobrze, bo byłby niedostępny i nie zobaczylibyśmy go.
W koło unosił się metaliczny zapach. podobny do zapachu koksu. Podobno to związki siarki, przez nadmierne ich stężenia zamyka się czasowo okolicę, a zwłaszcza dolinę Geldingadalur. Dolina jest niezamieszkała.

https://youtu.be/0_pGxHCo4H0

Dla takich chwil warto budzić się co rano-wrażenia niesamowite.

Trasa marszu na wulkan