Heiðmörk

admin · 08 czerwca, 2020 · Blog, Krajobraz, wyprawy · 0 comments

Spontanicznie w Kópavogur. Czerwiec 2020



Od dawna obiecywaliśmy sobie rowery i Heiðmörk

Przy okazji spraw różnych, zatrzymaliśmy się w Kópavogur i Hotelu Kriunes. Hotel położony w przecudnym miejscu nad jeziorem Elliðavatn i lasem Heiðmörk , urzekł mnie niesamowitym wschodem słońca i ptakami, na tarasie za oknem pokoju. Było też jacuzzi z ciepłą wodą i przestronna jadalnia, z której widok na jezioro zachęcał do dłuższego pozostania. To był czas, gdy jeszcze po wirusowej panice gości było nie wielu.

Widok z pokoju na jezioro
Pierwszej nocy, nie mogłem uwierzyć w to, co zobaczyłem. Kolor wschodzącego słońca i wyjątkowa czerwień na chmurach oraz cisza zakłócana przez ptaki, sielanka. Po tarasie biegały rybitwy, młode szpaki, droździki i gwiazda – pliszka siwa. Rankiem przybyły też gęgawy ze swoim młodzieńcem. Obudziłem Kasię i zrobiłem zdjęcie. 2:45… Jedno z tych miejsc, do którego chce się wrócić.

Pisklę pliszki siwej i gęgawa
Główny cel wyprawy – Heiðmörk.
Gdyby ktoś szukał lasów na wyspie, to dobre miejsce, by go zobaczyć. Miejsce tłumnie odwiedzane przez amatorów wszelkiej aktywności od biegania przez rowery po jazdę konną. Byli też i kajakarze.

Jeden ze stromych, długich podjazdów
Położony na południe od Kópavogur las, kilka jezior w powulkanicznym krajobrazie, to miejsce niemal epickie, raj dla fotografa. Niewysokie, kolorowe i porośnięte zielenią skały, pagórkowaty teren. W wąwozach wysokie lasy poprzecinane szlakami pieszymi. Raj dla ludzi i zwierząt. Spotkaliśmy tu też Krzyka, który 2 metry przed nami wzbił się w powietrze, pozostawiając dwa młode pisklaki. Miłośnicy ptaków mnie zlinczują, ale trudno stało się, mam nadzieje, że matka powróciła.

Pisklę Krzyka

Całą wycieczką w parku miała ok. 26 km po ścieżkach rowerowych, pieszych i konnych. zajęło to nam 4 godziny. Pogoda dopisała, humory również, aż miło było do Boli się przytulić. 😀



Następnego dna pogoda się popsuła. Pojechaliśmy jeszcze na nieznany mam wodospad Tröllafoss. Jednak wybraliśmy zły brzeg i nie udało się zrobić wodospadu w pełnej okazałości. No cóż, z każdej wycieczki oprócz wspomnień, przywozimy również niedosyt.

Tröllafoss to jeden z nich, jeszcze tam wrócimy.

Południowy, niefortunny szlak na wodospad