Svarfadhardalur, Reykjahlið, Mývatn, Hverfell, Hverir

admin · Maj 12, 2019 · Blog, Krajobraz, Ptaki, Uncategorized, wyprawy · 0 comments

8 maja i 9 maja 2019

Kolejnego dnia, wcześnie rano, ruszyłem do doliny Svarfadhardalur. Do czatowni nad rzeką Svarfaðardalsa w malowniczej okolicy. Rzeka wiła się ty jak żmija zygzakiem, dając wspaniałe warunki do życia licznym ptakom.  Friðland Fuglana obok Húsabakki – pola namiotowego. Zrobiłem tu fajne zdjęcia rycyków, mewy śmieszki, świstuna, siewki rzecznej i wielu innych. Tu też po raz pierwszy uwieczniłem Perkoza rogatego i Krzyka. Nawiasem mówiąc, jest to świetna okolica do objechania jej rowerem.

Krwawodziód / Common redshank, Krzyżówka / Anas platyrhynchos, Pardwa /Rock ptarmigan, Czernica / Tufted duck

Formacje skalne nad jeziorem Mývatn

Gorąca woda, która zasila basen i elektrownie.

Przed południem pojechałem dalej, do Reykjahlið leżącym nad jeziorem Mývatn.
Na ten region można zarezerwować sobie kilka dni. Osobiście uważam, że być na Islandii i nie odwiedzić tego miejsca to grzech. Miasto istnieje u podnóża wulkanu Hverfell i Krafla, ten pierwszy uważa się za wygasły. Drugi wciąż straszy.

Wygasły Hverfell

Hverfell góruje nad okolicą i stanowi atrakcję turystyczną. Jednak 2,5 tys. lat temu ukształtował okolicę, a jego krater ma ok. 1 km średnicy. Tuż obok na starym polu lawowym wyrósł las, który w połączeniu z oryginalnymi formacjami powulkanicznych skał, również stanowi część atrakcji miasta. To Dimmuborgir. Również tu rozbili obóz „dzicy” z serialu „Gra o tron”.
Jezioro Mý-vatn/owad-woda, jest trochę mniejsze od j. Dąbia koło Szczecina, ale za to dorównuje jej głębokością.

 

Wokół jeziora, nie znajdziemy przystani żeglarskich i kąpielisk ze słoneczną plażą, ale znajdziemy 16 gatunków gęsi i kaczek, oraz kilkaset innych gatunków ptaków wędrownych, jak i osiadłych. Woda jest pełna okrzemek, co nadaje jej zielonkawy kolor i specyficzny siarkowy zapach. Dzięki tym okrzemkom rosną tu trawy, które stanowią o diecie kaczek. W przybrzeżnych, podmokłych mokradłach buszują m.in. moi ulubieńcy – rycyki-awanturniki. Mieszkają tu również farmerzy oraz powstało wiele baz noclegowych. Są tu trzy bardzo dobrze wyposażone pola namiotowe. Jezioro zostało objęte ścisłą ochroną jako ważne dla ochrony populacji ptaków.
W 1724 r. miała miejsce potężna erupcja Krafli, której nie widać ze względu na odległość. Potok lawy niemal doszczętnie zniszczyła miasto. Pozostał kościół i kilka zabudowań, ale również ukształtowała obecny teren wokół miasta.
Nieopodal miasta ziemia wciąż dymi,, tworząc specyfikę tego miejsca, elektrownie geotermalne oraz najpiękniejszy basen z mleczno-białą wodą o przyjemnych 38 st.C. Widok na otwartą przestrzeń miasta, jeziora i odległe góry, czynią to miejsce wyjątkowym. Osobiście uważam, że jest tu o wiele lepiej niż na przeludnionej Blue Lagoon i można tu przyjechać bez wcześniejszej rezerwacji, z „marszu”. Nielimitowany czas, za ok. 30 € za wstęp, to dużo? Nie wiem, ale ile trzeba zapłacić za wstęp na jakikolwiek polski aqua park?


Jest tu jeszcze Grjótagjá Cave, jedna z niewielu, nieodkrytych atrakcji. Miłośnicy Gry o Tron mogą zobaczyć tę jaskinię w 5 odcinku sezonu 3.
Jadąc dalej na wschód kilka kilometrów za miastem, jest Hverir dymiące solfatary i bulgoczące błotniste kałuże wody. Huk wydobywającej się pary, bulgot błota i smród siarkowodoru jest niesamowity. Niestety żadnej z tych rzeczy nie odda zdjęcie, a już na pewno nie da się utrwalić zapachu.

Dopełnieniem jest Krafla, która uważam, zamyka listę atrakcji miasta. I choć jest znacznie od miasta oddalona to jej wpływ na wygląd miasta, nie pozwala jej od miasta oddzielić. Obecnie jest tam elektrownia Kröflustöð, o mocy 60MW, prądu wystarczyłoby dla kilku tyś. odbiorców. Kilka Islandzkich elektrowni można zwiedzać i ta jest jedną z nich. Wstyd się przyznać, ale jeszcze jej nie zwiedziłem.
Wszystkie te specyficzne miejsca spowodowały, że zawsze tu wracam i zawsze coś nowego odkrywam. Co i Wam polecam.

Tego dnia obudziłem się, gdy na dworze było -5 st. mrozu. Wprawdzie świeciło słonce, ale żal było turystów w wersji namiotowej. Ja oczywiście nauczony doświadczeniem, rozbijam się zawsze na polu, gdzie mogę podłączyć się do prądu. Dlatego w namiocie jest przyjemnie ciepło i namiot nie jest tak mokry, by nie można było go złożyć. Cywilizacja i grzejnik.

Zdjęcie z lewej to wieczór a z prawej poranek.

Po drodze, jako bonus można odwiedzić Goðafoss. Fajny wodospad, zwłaszcza w porannym słońcu. Ja jednak widziałem już go wielokrotnie, więc tylko popatrzyłem.
Na razie to tyle.
Jeszcze jedna rada. Na Reykjahlið i okolicę, zarezerwujcie sobie przynajmniej trzy dni, bo niedaleko jest jeszcze Ásbyrgi i Dettifoss, ale o tym już kiedy indziej.

Poniżej ptaki , które udało mi się sfotografować na Mývatn.

Gęgawa

Krwawodziób

Rycyki

Mewa śmieszka

Krzyk

Perkoz rogaty

Świstun

Sierpiec

pani Czernica

Markaczka

 

Krakwa

 

zBLOGowani.pl