Weekend w Reykjaviku

admin · Kwiecień 01, 2019 · Blog, Ptaki, Uncategorized, wyprawy · 0 comments
Wycieczka na inauguracje wiosny.

Końcem marca spodziewaliśmy się, cieplejszych dni i krótko mówiąc – wiosny! Niestety to Islandia. Spadł śnieg i temperatura do -8°C. Był ładny, słoneczny piątkowy poranek. Mechanik kończył naprawę auta, spakowałem  sprzęt foto, odzież na zmianę, hotel zapłacony, mimo że wiosna jedynie w kalendarzu – jedziemy. Droga ciężka więc ominęliśmy najgorszy odcinek przez góry i wsiedliśmy na prom do Stykkishólmur – miasta islandzkiego Bielika. Jeszcze tylko 100 km po dużo lepiej utrzymanych drogach i ok. 22 wieczorem dotarliśmy do Borgarnes.

Zorza w Borgarnes


Nocleg w Borgarnes w całkiem fajnym hotelu, z gorącymi jak to nazywam „kałużami” i sauną na zewnątrz. Tu bonus- Zorza polarna. Niestety hotel zbyt duży, baseny zbyt mały, więc pozostała tylko zorza. Nawiasem mówiąc, całą noc turyści za zorzą biegali, co okazało się dość tragiczne nad ranem, gdyż po prostu nie dało się spać. Rankiem śniadanie i wyruszamy do Reykjaviku, cel zakupy dla prosiaków i relaks na zwiedzaniu.

Perlan -Magia Islandii w pigułce

Zakupy poszły sprawnie mimo dodatkowych pomysłów. Więc odwiedziliśmy Perlan. Zlokalizowany na wzgórzu, w parku, skąd z tarasu widokowego rozpościera się widok na miasto, lotnisko krajowe i odległe wzgórza. Sama wieża zbudowana z czterech cylindrów ma za zadanie zapewnić wodę dla miasta Reykjavik, jednak jeden z cylindrów ma odmienną niż praktyczną funkcję. Umieszczono w nim ICE CAVE- jaskinie lodowe, które świetnie imitują naturalny spacer po lodowych korytarzach. Można poczuć mróz i atmosferę naturalnej jaskini. Oprócz jaskini, w Perlanie jest zlokalizowana wystawo o minerałach, ptakach, mieszkańcach oceanów i o ziemi – wulkanach, lodowcach, trzęsieniu ziemi. Multimedialna wystawa połączona z naturalnymi eksponatami świetnie przedstawia Islandię a pigułce. Po zwiedzaniu można udać się do kawiarni na dachu budowli i przy kawie i ciastku podziwiać miasto, również z tarasu widokowego. Jedyne co mogę dodać to, że miejsce to gorąco polecam.

Wnętrze jaskini

Wystawa ptaków, minerałów i multimedialny pokaz lodowców.

Niesamowite ptaki w centrum miasta

Gęgawa 

Łabędź Krzykliwy

Gęś Krótkodzioba

Czernica

Świstun
Jezioro Tjörnin

Kolejna atrakcją było jezioro Tjörnin. Usytuowany tuż obok ratusz i ścisłe centrum miasta, zachęca zwiedzających do odwiedzin, chwilą spokoju i ogromnej liczbą dzikich gęsi, kaczek i innych dzikich, lecz niemal oswojonych zwierzaków. To chyba jedyne miejsce na wyspie, gdzie można Gęgawę pogłaskać po głowie. Zrobiłem wiele zdjęć i żałując, że nie miałem nic dla ptaków, pożegnałem się ze zwierzyńcem.
Ponieważ Reykjavik odwiedzamy dość często, nie stanowi to naszego celu, by odwiedzić każdy kont miasta. Więc zostawiliśmy coś na przyszłość.

Idąc do samochodu, postanowiliśmy przejść jeszcze przez plac Ingólfstorg, który pełni rolę centralnego placu miasta, i tam niespodzianka, nad sklepem Vinbud (sklep z alkoholami) siedział sobie Szpak, który jak się domyślam, obserwował radosne dusze jego klientów. Przy okazji Kasia dowiedziała się, dlaczego facet bywa szpakowaty.

Szpak.

Pojechaliśmy z powrotem do hotelu w Borgarnes

Hotel Icelandiar Hamar

…jak się niestety okazało, znów głośnego, jednak bardzo fajnie położonego hotelu. Tej nocy również nie było spokojnie. Włączył się alarm p. pożarowy… pewnie któryś z gości zapomniał o zakazach palenia w pokoju. Rankiem obejrzeliśmy jeszcze hotel. Każdy pokój ma patio i można z niego wyjść na taras przysiąść na świeżym powietrzu przy kawie, relaksując się widokiem. Sam hotel położony na uboczu, pośród drzew i bliskim sąsiedztwem wód fiordu, a nad tym wszystkim górują strzeliste góry po przeciwległej stronie fiordu. Latem musi tam byś bardzo zielono i zachęcająco do spacerów ścieżkami wśród drzew i pewnie masy ptaków, które zapewne tam mieszkają. W krótką chwilę spotkałem tam parę Gęgaw i kilka Pardw Górskich. Mimo niesfornych gości bardzo fajne miejsce, by się tu zatrzymać.

Powrót do domu.

…..w niedziele, przebiegł bez niespodzianek. Jedynie błoto pośniegowe i zalegające śnieg na drodze popsuł nieco atmosferę. Ogólnie był to fajny wyjazd, który podładował nasze „baterie” na kolejne parę tygodni. Patreksfjordur, to małe miasto i tylko ten, kto mieszka w takim miejscu, potrafi docenić moc wyjazdu „na zakupy”.

zBLOGowani.pl